Zagadka Łysej kalwińskiej głowie
Łysej kalwińskiej głowie to wiersz anonimowego autora, będący parodią Na oczy królewny angielskiej Naborowskiego. Wiersz jest niewiele dłuższy od oryginału, nawiązuje do schematu hiperboli – zamiast w górę, idzie jednak w dół. Mrowiecwicz uważa, że wiersz ten jest listem do księcia Janusza Radziwiłła. Świadczy o tym (podobno) rozbita głowa poety. Być może była to kara za przesadną śmiałość w twórczości? A może kara za antykatolickie aluzje w utworach poety? Wiersz jest antykawliński, ale świadczy o tym jedynie tytuł, Mrowcewicz uważa więc, że autorem utworu mógłby być i sam Naborowski, a ktoś z czystej przekory mógł zmienić tytuł.
Kanikuła Jędrzeja Morsztyna
Latem 1647 roku Jędrzej Morsztyn wraz z Jerzym i Konstantym Lubomirskimi udał się z misją polityczną do małych kozackich miasteczek. Pełnił rolę „statysty”, która nie do końca odpowiadała jego ambicjom. Z nudów i tęsknoty zrodziła się Kanikuła, czyli cykl wierszy. Najprawdopodobniej z „wygnania” przywiózł tylko kilka utworów i zamysł całego zbioru, o czym świadczy chociażby fakt, że 14 pierwszych utworów nie ma literackich wzorów, zaś wśród kolejnych 18 aż 11 stanowi przekłady i parafrazy utworów Marina.
Cykl dedykowany jest Małgorzacie, która jest również ukrytą bohaterką całego zbioru. Dzień św. Małgorzaty, patronki letnich upałów, przypada na 20 lipca. Upały, jak wówczas twierdzono, mogły powodować niebezpieczny obłęd. To właśnie upałami Morsztyn tłumaczy swoją zbytnią śmiałość wobec kochanki. Kanikuła jest swoistą historią miłosnego szaleństwa, które wynika z nieobecności przedmiotu pożądania. Poeta opisuje niemal obłąkańcze przywidzenia, miłosne tęsknoty i pragnienia.
Cały cykl ma silnie erotyczny charakter. Poeta opisuje cierpienia zmysłowe – chce po prostu „skonsumować” obiekt swoich westchnień. Właśnie dlatego subtelne utwory Marina często pozbawione są wieloznaczności, stają się bardziej jednoznaczne pod piórem Morsztyna. Cierpienie polega na tym, że obiekt pragnień istnieje tylko w pamięci podmiotu lirycznego.
Bohaterka cyklu jest zarazem świętą i grzeszną. Odtrąca zaloty poety, choć zmysłowa miłość jest jej powołaniem, co potęguje udręki. Towarzyszący jej kudłaty pies („kudłate myśli”) jest rywalem, które nie dopuszcza kochanka do oblubienicy. Pies nie różni się niczym od Kupidyna, który towarzyszy Wenerze. Zsyła na kochanka cierpienia.
Morsztyn chętnie zestawia sferę sacrum z erotyką. Święta-rozpustna Małgorzata kusi letnim strojem, prowokuje.
Miłość i pożądanie wiodą zakochanego do ostatecznej zguby. Podmiot nazywa siebie „alembikiem”, który w symbolice alchemicznej oznaczał miłosną ofiarę. Miłość jest niebezpieczna jednak także dla obiektu pożądania, o czym świadczy opisana przez poetę historia Perlisi, suczki zabitej przez zakochanego w niej kudłatego psa z nieba. Perlisia jest kolejnym wcieleniem Małgorzaty (imię świętej oznacza także perłę).
Poeta zachowuje jednak ironiczny dystans do tego, co pisze. Wszystko jest przemyślane, dopracowane. Wiersze to tylko dworska zabawa, lekarstwo na nudę.
Klasycyzm
Zmierzch świata w Sielankach Szymonowica
W Sielankach Szymona Szymonowica widać „zmierzch świata” – wszystko staje się brzydsze, ciemniejsze i gorsze, np. małżonkowie łamią obietnice, staruchy kupują miłość, panowie żądają pracy nad siły, pasterki są obojętne wobec poezji, a śpiewak gubi sens swojej pieśni. Jedynie natura zachowuje swój niezmienny porządek i wciąż jest piękna, doskonała, stanowi dla człowieka schronienie przed smutkiem i problemami. W sielankach wyraźna jest melancholia i smutek. Świat Szymonowica, wzbogacony mitologicznymi przykładami, nieuchronnie dąży do upadku. Szczęście i idyllę poeta wiąże z odchodzącą epoką, czyli renesansem.
Czym jest szczęście?
Zdaniem Szymonowica szczęście polega na cnotliwym życiu w zgodzie z naturą. Cnota, rozumiana w stoickim duchu, jest po prostu wewnętrzną harmonią, która ma odwzorowywać porządek kosmosu. Odurzeni wolością ludzie zaczęli jednak łamać prawa natury.
Pieśni i muzyka w Sielankach
Bezwzględny starosta każe pracować chłopkom od świtu do zmierzchu, nie bacząc na ich cierpienia. Sam również cierpi z powodu nieszczęśliwej miłości. Lekarstwem na cierpienie jest pieśń i to ona ratuje bite chłopki. Z pełnej erotycznych aluzji pieśni Pietruchy wynika, że źródłem okrucieństwa starosty są niezaspokojone popędy naturalne.
Szymonowic jednak dzieli pieśni na „dobre”, przynoszące ocalenie, i „złe”, usypiające i zwodzące ludzi. Dobre pieśni reprezentują nie tylko chłopki, ale także Orfeusz – wielki bohater kultury, który dzięki swej muzyce mógł władać także naturą (uspokajać morze, rozkazywać zwierzętom itp.). Złe pieśni natomiast reprezentują Syreny.
Szymonowic był bystrym obserwatorem współczesnej mu kultury. W Sielankach pojawiają się wypowiedzi na temat nowej poezji. Poeta uważa, że prawdziwa twórczość się skończyła, a wielkich poetów już nie ma. Utwory traktują o nieistotnych błahostkach, a język petów jest bezsensowny i przypomina „warczenie” (instrumentacje głoskowe). Poezja, choć piękna, nie niesie ze sobą żadnych istotnych wartości.
Sielanki a „wielka poezja”
W oczach Szymonowica także jego sielanki nie były „wielką poezją”. Opowiadały w końcu o życiu prostych ludzi. Przypominały jednak o naturalnym porządku, który wciąż powinien być ideałem człowieka. Poeta nie stara się ratować świata, lecz ocalić jego najważniejsze wartości – miłość, wierność, przyjaźń. Rzadko mu się to udaje – miłość jest niespełniona, wierność niepewna, a przyjaźń fałszywa.
Po co śpiewać?
W sielankach Szymonowica śpiew to istnienie. Śpiewak musi śpiewać i próbować ocalić sens swoich pieśni. Porzucenie ich równałoby się śmierci (np. Wonton porzuca „piszczałkę” i żegna się z życiem). Śpiewak musi walczyć o harmonię i sensowność bytu ludzkiego.
Sielanki Szymonowica a poezja barokowa… ciąg dalszy na następnej podstronie.